Kto jeszcze pamięta jak bajtle po bosoku kulały felga, strzelały ze szlojdra, kiedy synek dostawał długie galoty i jakimi graczkami bawiły się małe dziołszki? Jeżeli ciekawi Cię świat dziecka sprzed lat, jeżeli chcesz zagrać w duckę, klasy, wyścig pokoju, cymbergaja grzebieniem, jeżeli chcesz nauczyć się kaligrafii i posmakować szkloka lub kopalnioka to zapraszamy do Muzeum Górnictwa Węglowego na wystawę „Dziecko w rodzinie górniczej”. Nie zabraknie tu roztomaitych zabawek i opowieści na temat ról społecznych, jakich uczyły się pociechy od wczesnych lat. Wystawa oraz lekcje muzealne przygotowane są dla tych, którzy wiedzą czym jest pokolenie tzw. „kinderbeta” i dla tych, którzy już zapomnieli, że poza komputerem i telewizją świat potrafi cieszyć i oczarować swoją prostotą i pomysłowością.
Pyto matka ojca wielce stroskanego:
jak byndziymy żyli za bezrobotnego ?
Ej, ojcowie, ej, matki
Uważajcie na dziatki
co wom s nich wyrośnie.
Koleb mi się, kolebeczko sama
Uśnij mi, uśnij, moje dzieciąteczko,
cobyś się wyspało, cobyś nie płakało
Koleb sie, koleb kolebko lipowo,
niechże mi cie Pón Bóg przy zdrowiu uchowo (z Pieśni Katowickie opr.A. Dygacz)
Wystawa czasowa pt. „Dziecko w rodzinie górniczej” opowie o wszelkiego rodzaju sprzętach, ubrankach i innych drobiazgach jakie były potrzebne do „odchowania” pociech.
Wyprawka dla niemowląt była sporządzana domowym sposobem, przez zapobiegliwe matki i babcie. Każdorazowo ubranka dziedziczono po starszym rodzeństwie. Natomiast później wraz ze sprzętami takimi jak: wózki, łóżeczka lub rowerki (dreirady) odstępowano dzieciom z dalszej rodziny. Po wielu latach dorośli wspominają, że wszyscy zostali „wykolybani” w tej samej kołysce, „wywożeni” w jednym wózku lub ochrzczeni w tym samym beciku. Generalnie dzieci z rodzin górniczych stanowią pokolenie tzw. „kinderbeta”, wobec czego ich dzieciństwo upływało na zabawach podwórkowych, a nie jak dziś na grach komputerowych i oglądaniu telewizji.
Następnie zobaczymy, że przy pomocy całej rzeszy zabawek starano się umilić i rozweselić dzieciństwo. Nagromadzona ilość „roztomaitych”: przytulanek, samochodzików, klocków czy innych drobiazgów może nas zmylić, iż pociecha czy właściwie pociechy (w liczbie mnogiej) były, aż tak rozpieszczane. Jednak w rzeczywistości, dosłownie kilka takich przedmiotów cieszyło całą trzelotkę rodzeństwa. Dziecięcy świat zabawek w zasadzie przysposabiał od najmłodszych lat do dorosłego życia. Bodajże najliczniejszą grupę stanowią przedmioty umożliwiające zabawę w „dom”. Patelnie, garnki, garnuszki, trzepaczki, zastawy stołowe czy kaffeeserwisy, przygotowały setki, a nawet tysiące obiadów, podwieczorków czy wieczerzy dla menażerii lal i misiów. Sporą radość dla dziewczynek niósł „naniby sklep”. Dla chłopców najlepsze były gry militarne, obowiązkowo z odpustowymi karabinami lub przy pomocy ołowianych armii. Jednak dla śląskich chłopców, tradycją było podążenie śladem ojca górnika, stąd pewne zabawki już od najmłodszych lat indoktrynowały przyszłych śleprów, rębaczy czy sztygarów.
Kurator wystawy: Bogusława Brol - Pawlicka
Wystawa powstała dzięki współpracy z :
Muzeum Historii Katowic
Muzeum Miejskim w Świętochłowicach
Muzeum w Tarnowskich Górach
Muzeum w Gliwicach
Muzeum w Rybniku
Muzeum Miejskiemu w Zabrzu
Część eksponatów pochodzi z prywatnej kolekcji Marcina Pogrzeby.