Bytom      Chorzów      Gliwice      Katowice      Mikołów      Ruda Śląska      Świętochłowice      Tychy      Zabrze    
        
Wtorek, 14. sierpnia 2018, Imieniny: Alfreda Maksymiliana Selmy      
Szukaj: w zm. Czesław Miłosz  
     esil.pl dla Ciebie: Prowadzisz własną firmę? Dodaj ją do naszego katalogu!
Strona główna: Felietony

» Omega do muzeum?

Omega do muzeum?

14-10-2009
 
+ powiększ

Czyżby na 90-lecie Ruchu Chorzów słynna Omega miałaby zniknąć z Cichej? Wszystko przez przyjezdnych pseudokibiców, którzy jak mogą, utrudniają życie opiekunowi zegara. Omega najprawdopodobniej trafi do muzeum. Kibice wolą, by stanęła naprzeciw trybuny krytej.

Serce Omegi mieści się w małym zielonym kuferku, który przed każdym meczem Grzegorz Małyska, opiekun chorzowskiego zegara musi taszczyć pod sektor kibiców gości i wdrapywać się po wąskiej konstrukcji zegara. – Proszę posłuchać jak tyka. Takiego dźwięku nie wydaje żaden inny mechanizm – pan Grzegorz otwiera cenne pudełko, uruchamia cacko. Jedno nakręcenie starcza na nieco więcej niż czas trwania jednej połowy.

Przed meczem oprócz serca trzeba jeszcze zamontować wskazówkę. Omega stoi na sektorze gości, więc to już trzeba zrobić nad głowami kibiców przyjezdnych. Kiedy drużynom przyjezdnym nie idzie gra, kibole nie mają na kim wyładować emocji. Skutecznie są oddzieleni od miejscowych, a ochroniarze bezpiecznie chowają się za kaskami. Jedynym bezbronnym jest pan Grzegorz.

Ostatnio miarka się przebrała. Na meczach Ruchu z Polonią Warszawa i Cracovią strażnik Omegi kolejny raz był wyzywany od najgorszych. W jego kierunku poleciały kamienie. Gdyby nie tarcza zegara, za którą może się schować, pewnie doszłoby już do tragedii. – Najgorzej jest, kiedy wchodzę na zegar i gdy muszę zmieniać tablice z wynikami – relacjonuje G. Małyska.

Opieka nad zegarem to rodzinne hobby. W 1939 roku szwajcarski mechanizm trafił do Ruchu za sprawą plebiscytu na najpopularniejszy polski klub w piśmie „Raz Dwa Trzy”. Zegarem zaopiekował się Augustyn Ferda, zegarmistrz, kibic Ruchu, dziadek Małyski. Kiedy wybuchła wojna schował mechanizm w swojej piwnicy. Nikomu nic nie powiedział. Dzięki temu Omega mogła przetrwać wojnę. Po niej zegar wrócił na stadion. Stał naprzeciw trybuny krytej, nad byłą bramą wjazdową, między dzisiejszym szóstym i siódmym sektorem. Omegę przeniesiono na miejsce, w którym stoi do dzisiaj, po zamontowaniu elektronicznego zegara „Elektromontażu” w 1979 r. Ten nie okazał się dobrą konstrukcją. Coraz częściej się psuł, aż w końcu na 75-lecie klubu zadecydowano, że Omega znów zacznie mierzyć czas.

Pan Małyska jest dumny, że może opiekować się zegarem. – To piękna historia. Trzeba było być na każdym meczu. Rodzina wiedziała, że nie mogliśmy się spotykać wtedy, gdy grał Ruch. Niebiescy zawsze byli najważniejsi – opowiada. Nie przeszkadza mu nawet, że mecze ulubionej drużyny musi oglądać zza bramki. – Czasem tylko narzekam, że nie widzę dokładnie, co dzieje się naprzeciw – stwierdza.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie chuligani. Pierwsza rozróba, w której ucierpiał zegar miała miejsce podczas meczu z Wisłą Kraków w 1998 r. By uspokoić co krewkich pseudofanów policja użyła broni gładkolufowej. Kilku chuliganów z szalikami Wisły wdarło się na Omegę. Jeden z nich dorwał się do mechanizmu, ale na szczęście nieudolnie trafił śrubokrętem w zębatki. - Gdyby okazał się bardziej celny, to byłby koniec. Nie dałoby się delikatnego mechanizmu naprawić – zauważa G. Małyska. Dziewięć lat później podczas meczu z Białą Gwiazdą Omega nie odmierzała czasu. Chuligani z Krakowa nie dopuścili, by pan Grzegorz mógł zamontować zegar.

Opiekun szwajcarskiej konstrukcji chciałby, żeby Omegę przenieść na inny sektor. – Najlepiej, aby stanął naprzeciw trybuny krytej, w swoim historycznym miejscu – zauważa. Zdaniem prezydenta Marka Kopla nie ma sensu przenosić Omegi, pod naciskiem grupy kibiców drużyn przyjezdnych. Ma inne rozwiązanie. Już wkrótce na zegarze mają się pojawić elektroniczne tarcze z cyframi, które będą wyświetlały wynik. To jednak nie rozwiązuje problemu. – Cały czas, ktoś będzie musiał przebywać na zegarze, żeby go obsługiwać. Choćby po to, by zamontować wskazówkę – zauważa G. Małyska.

Pojawił się tez inny pomysł. Omega miałaby być przekazana do Muzeum w Chorzowie. Prezydent Chorzowa uzgodnił z już wstępnie z G. Małyską, że zostanie podpisane porozumienie, na mocy którego zegar miałby być przekazany muzeum. – Nie mam nic przeciwko, żeby zegar trafił do muzeum. Wtedy będę miał pewność, że nic mu się nie stanie. Dla kibiców i chorzowian będzie cenną pamiątką – dodaje opiekun zegara.

Najbliższy mecz Ruchu już w piątek z Lechią Gdańsk. Wątpliwe, by pod Omegą było bezpiecznie. Na wniosek pana Grzegorza sprawą zajęła się inspekcja pracy. – Klub póki co nie podjął oficjalnego stanowiska w tej sprawie. W tym tygodniu powinno się wszystko wyjaśnić – mówi Mariusz Gudebski, rzecznik Ruchu.

Paweł Mikołajczyk

żródło: Chorzowianin, 41 (470), 14 października 2009



 

 

 

: esil.pl poleca :
 

Śląski internetowy poradnik medyczny
Śląski internetowy poradnik medyczny
 

Prostujemy Obraz Śląska
 

NASI PARTNERZY

R E K L A M A





Wiadomości · Imprezy · Katalog firm · Ogłoszenia · Przegląd prasy · Repertuar kin · Felietony · Galerie · Konkursy

^ do góry · Strona główna · Kontakt · O nas · Reklama · Nasi Przyjaciele · Katalogi www · Najnowsze · Kanały RSS
Copyrights © 2005-2018 esil.pl
kontakt: info@esil.pl
2018-08-14 18:26:06 0.019385099411011 10



Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies. Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z Polityką prywatności.Akceptuję, nie pokazuj więcejCzym są pliki "cookies"?