Bytom      Chorzów      Gliwice      Katowice      Mikołów      Ruda Śląska      Świętochłowice      Tychy      Zabrze    
        
Sobota, 21. lipca 2018, Imieniny: Danieli Wawrzyńca Wiktora      
Szukaj: w  
     esil.pl dla Ciebie: Oglądnij zdjęcia w naszej najnowszej galerii!
Strona główna: Felietony

» Od bajtla wierny Ruchowi

Od bajtla wierny Ruchowi

07-05-2007
 
+ powiększ

Piękny jubileusz Gerarda Cieślika. Legenda chorzowskiego Ruchu, jeden z najlepszych piłkarzy w historii polskiego futbolu. Człowiek, który wyprzedził swoją epokę. W minioną niedzielę, 29 kwietnia, skończył 80 lat!

Kiedy jako chłopak stał za bramką i czekał, by móc podać piłkę ówczesnym idolom Ruchu Chorzów, marzył o tym, by grać kiedyś w pierwszej drużynie „niebieskich”. Był zawzięty i swój cel osiągnął. Jedyną w życiu kartę zawodniczą podpisał w niecodziennych okolicznościach. .- Na dworcu w Hajdukach, pod mostem, na... plecach Karola Dziwisza (ówczesnego piłkarza „niebieskich” - przyp. red.) - rozpoczyna Gerard Cieślik. Dziś trudno wyobrazić sobie piłkarza, który przez całą karierę występowałby w jednym klubie. Zresztą sam pan Gerard z pewnym niesmakiem obserwuje te zjawisko. - Nieraz widzę, jak do Ruchu przychodzą zawodnicy, którzy grali wcześniej w ośmiu klubach. Wiadomo, że chodzi im o pieniądze... - tłumaczy. Pieniądze, a także trzypokojowe mieszkanie, oferował swego czasu za Cieślika ŁKS Łódź. Klub ten trafił na „podatny grunt”, bowiem pan Gerard mieszkał wówczas w Chorzowie w pokoju z kuchnią. - Propozycja była naprawdę konkretna, ale jakoś wolałem zostać w Ruchu - wspomina. Inny klub, Legia Warszawa, chciał go ściągnąć niemal siłą... - Pojechałem z Ruchem na obóz do Szklarskiej Poręby. Nagle dzwoni żona, że dostałem powołanie do wojska. Z obozu natychmiast wróciłem, stawiłem się w RKU w Chorzowie, ale tam usłyszałem: „Panie Cieślik, my was nie weźmiemy, pan jest jedyny żywiciel rodziny. To Warszawa się po was zgłosiła”... Cieślik kontynuuje: - Pojechałem więc do stolicy razem z Wiktorem Markiewką, przodownikiem pracy, a wtedy posłem. To on wstawił się za mną u generała Aleksandra Zawadzkiego, byłego wojewody śląskiego. Znów zadziałał argument, że jestem jedynym żywicielem rodziny. Legia musiała więc spasować, choć... z tego, co słyszałem, czekało już na mnie łóżko w Zakopanem. Tam bowiem Legia miała wtedy zgrupowanie - przypomina Cieślik. Gdy w 1959 roku Gerard Cieślik kończył - w wieku 32 lat - karierę, dostał jeszcze jedną propozycję. - Z Zagłębia Sosnowiec. Powstał pomysł, bym pomógł temu klubowi przez jeden sezon. Oferowali naprawdę dobre warunki! Ale skoro powiedziałem „dosyć”, to nie chciałem zmieniać decyzji - mówi Cieślik. A gdyby tak się zgodził? - To dopiero by było wesoło - śmieje się pan Gerard. Zdarzały się także propozycje z zagranicy. Ale tych legenda Ruchu też nie przyjęła. - Jedna była ze Skandynawii, mniejsza o państwo. Inna, wcześniejsza - zaraz po wojnie - ze Szkocji. Chcieli, żebym tam został na rok, a potem wyjechał do Ameryki, gdzie tworzono ligę piłkarską. Pomyślałem sobie: „co ja tam będę robił?”. Odmówiłem. Myślałem przecież o rodzinie, która na mnie czekała w Polsce. Gdybym się zgodził, oni pewnie trafiliby na „białe niedźwiedzie”... Gdy Gerarda Cieślika pytamy, czy przypadkiem nie żałuje, że urodził się trochę za wcześnie, tylko się uśmiecha. - Tak to sobie wymarzyłem i jestem z tego zadowolony. Kariera? Wolę mówić przygoda z futbolem, a nie kariera - podkreśla. Futbol w jego czasach był bardziej romantyczny. Nikt nie mówił o wielkich pieniądzach, kontraktach reklamowych, luksusowych hotelach. - Kiedy jechałem na pierwszy mecz międzypaństwowy, z Norwegią, to sama droga z Katowic do Warszawy - pociągiem - zajęła mi 12 godzin... W stolicy mieszkaliśmy na pływalni przy stadionie Legii. Przychodziła nam „warzyć” gospodyni. Innym razem, przed meczem z Czechosłowacją, spaliśmy wszyscy w sali gimnastycznej - jubilat dzieli się wspomnieniami. Gerard Cieślik, jak sam przyznaje, nie może się obyć bez futbolu. - Dzień bez piłki, dzień stracony - twierdzi, wskazując na telewizor. - Codziennie szukam, czy jest jakaś transmisja. Co dziś leci? - pyta przezornie. - Wisła Kraków - Legia Warszawa - odpowiadamy (rozmawialiśmy w miniony piątek). - O, to pięknie! - cieszy się pan Gerard. Wisła jest bowiem drugim - po Ruchu - klubem, któremu kibicuje. Dzień 80. urodzin Gerarda Cieślika przypadł na niedzielę. Skądinąd wiemy, iż pierwsze, co zrobił jubilat, planując uroczystość dla rodziny i znajomych, to... sprawdzenie rozkładu meczów Ruchu. Na szczęście „niebiescy” grali na wyjeździe, w Legnicy. Impreza odbyła się więc - bez przeszkód - w sobotę, w katowickiej restauracji „Chopin”. Niedzielę solenizant spędził w domowym zaciszu. Telefony z życzeniami dzwoniły bez przerwy...

(Michał Fabian)


Artykuł pochodzi z tygodnika mieszkańców miasta 'Chorzowianin', z numeru 18 (342) - 2 maja 2007 r.

Autor: Michał Fabian


 

 

 

: esil.pl poleca :
 

Śląski internetowy poradnik medyczny
Śląski internetowy poradnik medyczny
 

Prostujemy Obraz Śląska
 

NASI PARTNERZY

R E K L A M A





Wiadomości · Imprezy · Katalog firm · Ogłoszenia · Przegląd prasy · Repertuar kin · Felietony · Galerie · Konkursy

^ do góry · Strona główna · Kontakt · O nas · Reklama · Nasi Przyjaciele · Katalogi www · Najnowsze · Kanały RSS
Copyrights © 2005-2018 esil.pl
kontakt: info@esil.pl
2018-07-21 05:58:02 0.068673133850098 10



Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies. Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z Polityką prywatności.Akceptuję, nie pokazuj więcejCzym są pliki "cookies"?