Bytom      Chorzów      Gliwice      Katowice      Mikołów      Ruda Śląska      Świętochłowice      Tychy      Zabrze    
        
Pitek, 20. padziernika 2017, Imieniny: Ireny Kleopatry Witalisa      
Szukaj: w ur. Stanisław Leszczyński, król Polski (zm. 1766)  
     esil.pl dla Ciebie: Czy wiesz co dziś wydarzyło się w regionie?
Strona gwna: Felietony

» Kiedyś trzeba ze sceny zejść...

Kiedyś trzeba ze sceny zejść...

11-09-2007
 
+ powiksz

To było ostatnie 85 minut w pięknej karierze Dariusza Gęsiora. Główny bohater benefisu zagrał pierwszą połowę pokazowego meczu w drużynie swoich przyjaciół. Potem zaś zmienił koszulkę - z żółtej na niebieską. - Rozpoczynałem przygodę z piłką w Ruchu i w Ruchu chciałem ją zakończyć - podkreślił Gęsior. Gdy na pięć minut przed końcem spotkania schodził z boiska, kibice pożegnali go owacjami na stojąco!

- W tak miłym towarzystwie łatwiej było mi zakończyć karierę - pocieszał się Dariusz Gęsior. Na pokazowy mecz - główne wydarzenie benefisu - przyjechało ponad pięćdziesięciu znajomych wychowanka Ruchu i byłego reprezentanta Polski. - Tak sobie właśnie wymarzyłem ten dzień. Wiadomo było, że kiedyś trzeba zejść ze sceny. Fajnie, że odbyło się to w tak przyjacielskiej atmosferze i w towarzystwie tylu znajomych twarzy - podkreślał Gęsior.

Kto przyszedł w niedzielne popołudnie na stadion Ruchu, z pewnością nie żałował. Po jednej stronie mieszanka pokoleniowa „niebieskich” - z piłkarzami, którzy zdobywali mistrzostwo Polski w 1989 roku, ale także z zawodnikami z obecnej kadry. Po drugiej - zespół przyjaciół Dariusza Gęsiora, „naszpikowany” olimpijczykami z Barcelony i reprezentantami Polski. Nim jednak rozpoczął się mecz, bohater benefisu odebrał mnóstwo upominków, pucharów i bukietów kwiatów.

Antoni Piechniczek i Andrzej Strejlau przyznali Gęsiorowi srebrną odznakę PZPN „za godne reprezentowanie barw narodowych we wszystkich kategoriach wiekowych”. Były także podziękowania od władz Chorzowa i Ruchu, a także kibiców „niebieskich”. Z Gęsiorem wyściskał się wreszcie ten, który odkrył jego talent. Mowa o Janie Gosławskim, pierwszym trenerze pana Darka. - Pan Bóg obdarzył go talentem. A ja miałem to szczęście, że Darka zauważyłem. Iimponował mi zadziornością, ambicją i boiskową inteligencją - mówił Gosławski.

O Dariuszu Gęsiorze w samych superlatywach mówili także jego koledzy z boiska, którzy zagrali w meczu pożegnalnym. - Zapamiętałem Darka przede wszystkim z tego, że potrafił strzelać niezwykle ważne bramki. Jak choćby tą, która dała Widzewowi mistrzostwo Polski w meczu w Warszawie z Legią. Można było na nim polegać - mówił Marek Citko. Z kolei Krzysztof Warzycha przypomniał sobie trafienie Gęsiora w meczu z Górnikiem Zabrze, które poniekąd „utorowało” Ruchowi drogę do mistrzostwa Polski w 1989 roku. - Zawsze dawał z siebie maksimum. Zarówno na treningach, jak i na meczach. Dzięki temu mógł tak długo grać w piłkę - podsumował „Gucio”. Natomiast trener drużyny przyjaciół, Franciszek Smuda ubolewał, iż Gęsior skończył karierę. - To wspaniały człowiek. Z charakterem - dlatego sprowadziłem go do Widzewa. Szkoda, że tacy piłkarze już nie grają w naszej lidze - stwierdził Smuda.

Gdy Dariusz Gęsior opuszczał boisko, niejednemu kibicowi zakręciła się łezka w oku. On sam jednak dość spokojnie przeżywał swoje pożegnanie. - Miałem trochę stresów związanych z przygotowaniem benefisu. Teraz jednak już się rozluźniłem. Obawiałem się także, czy wytrzymam kondycyjnie, wszak ostatnio dokuczała mi łydka. Potem jednak okazało się, że nie było wcale tak źle. Poza tym to był mecz typowo towarzyski, bez żadnych ostrych wejść - mówił.

Być może bohaterowi benefisu łatwiej było rozstać się z futbolem także dlatego, że wyrasta mu godny następca. Mowa o 9-letnim synku, Bartoszu. Zagrał on w końcowych minutach meczu, razem z tatą w barwach Ruchu. Bardzo chciał strzelić bramkę, a drużyna przeciwna specjalnie mu w tym nie przeszkadzała. Bartka zawiodła jednak skuteczność. - Trochę zjadła go trema. To młody chłopak, który dopiero zaczyna grać w piłkę. Trenuje w UKS Oczko. Ma predyspozycje, żeby być lepszym piłkarzem ode mnie. Ale czy zdecyduje się poświęcić piłce, to dopiero zobaczymy - tłumaczył Dariusz Gęsior.

Bartek w towarzystwie dorosłych przebywał na boisku przez dziesięć minut. W znacznie większym wymiarze czasowym grał w porannym turnieju rocznika 1998. Rywalizowało w nim sześć zespołów, z których najlepszym okazał się Lech Poznań. W nagrodę młodzi piłkarze z Wielkopolski dostali... „Złotego Gęsiora”. Bartek Gęsior wraz z kolegami z pierwszej drużyny Ruchu („niebiescy” wystawili dwie ekipy) zajął trzecie miejsce.
W ramach benefisu odbył się także mecz kibiców Ruchu i łódzkiego Widzewa. Dzień wcześniej w potyczce ligowej w Łodzi padł remis 2:2; w konfrontacji kibiców lepsi okazali się chorzowianie, wygrywając 4:2. Po zmaganiach sportowych przyszedł czas na dobrą muzykę. Benefis zakończył się koncertami: Nell, PIN, Trąbek Jerycha i Patrycji Markowskiej.

Dochód z benefisu został przeznaczony rodzinie 10-letniego Macieja Wójcika, piłkarza Ruchu. Podczas poprzednich wakacji uległ on wypadkowi, po którym znajduje się w stanie śpiączki pourazowej.


RUCH CHORZÓW - PRZYJACIELE DARIUSZA GĘSIORA 5:4 (3:3)
0:1 - Kucharski, 4 min
0:2 - Juskowiak, 6 min
1:2 - Ćwielong, 30 min
2:2 - Ćwielong, 32 min
2:3 - D. Gęsior, 36 min
3:3 - Szuster, 42 min
3:4 - Czajkowski, 68 min
4:4 - Grzyb, 75 min
5:4 - Mikulenas, 88 min

Sędziował Robert Małek (Zabrze). Widzów 4000.

RUCH: Piotr Lech - Dariusz Fornalak, Mamia Dżikija, Grzegorz Wagner, Mirosław Mosór - Radosław Gilewicz, Albin Wira, Mirosław Jaworski, Jacek Bednarz - Krzysztof Warzycha, Mirosław Bąk. Ponadto grali: Jakub Wierzchowski, Ryszard Kołodziejczyk oraz Waldemar Waleszczyk, Waldemar Fornalik, Dariusz i Bartek Gęsior, Adam Kryger, Grażvydas Mikulenas, Marcin Baszczyński, Piotr Ćwielong, Krystian Szuster, Damian Łukasik, Wojciech Grzyb, Krzysztof Bąk, Tomasz Sokołowski, Piotr Mosór. Trenerzy: Jerzy Wyrobek i Edward Lorens.

PRZYJACIELE: Radosław Majdan - Marek Bajor, Tomasz Wałdoch, Radosław Michalski, Marek Koźmiński - Piotr Świerczewski, Jerzy Brzęczek, Dariusz Gęsior, Andrzej Kobylański - Andrzej Juskowiak, Cezary Kucharski. Ponadto grali: Aleksander Ptak, Maciej Szczęsny oraz Mirosław Szymkowiak, Kazimierz Węgrzyn, Marek Citko, Grzegorz Lato, Andrzej Michalczuk, Jerzy Podbrożny, Artur Partyka, Grzegorz Mielcarski, Piotr Reiss, Marcin Zając, Romuald Mączka, Krzysztof Kołaczyk, Dariusz Dźwigała, Dariusz Romuzga, Paweł Skrzypek, Zbigniew Czajkowski, Krzysztof Bukalski. Trener Franciszek Smuda.

Michał Fabian

 

Artykuł pochodzi z tygodnika mieszkańców miasta 'Chorzowianin', z numeru 36 (360) - 4 września 2007 r.

Autor: Michał Fabian


 

 

 

: esil.pl poleca :
 

lski internetowy poradnik medyczny
lski internetowy poradnik medyczny
 

Prostujemy Obraz lska
 

NASI PARTNERZY

R E K L A M A





Wiadomoci · Imprezy · Katalog firm · Ogoszenia · Przegld prasy · Repertuar kin · Felietony · Galerie · Konkursy

^ do gry · Strona gwna · Kontakt · O nas · Reklama · Nasi Przyjaciele · Katalogi www · Najnowsze · Kanay RSS
Copyrights © 2005-2017 esil.pl
kontakt: info@esil.pl
2017-10-20 21:31:30 0.020869016647339 9



Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies. Korzystajc z naszych serwisw internetowych bez zmiany ustawie przegldarki wyraasz zgod na stosowanie plikw cookies zgodnie z Polityk prywatnoci.Akceptuj, nie pokazuj wicejCzym s pliki "cookies"?